Do zobaczenia!

Czy istnieje “dobry ból” w jodze?

Czy istnieje “dobry ból” w jodze?

Spotkaliście się kiedyś z takim stwierdzeniem na jodze jak „dobry ból”? Dla mnie ból, to ból. Sygnał alarmowy z ciała. Ostrzega nas przed czymś lub daje nam znak, że dalej już nie powinniśmy wchodzić do asany. Zamiast klasyfikacji na „ból dobry” i „ból zły”, chce Wam zaproponować rozróżnienie, skąd ból może pochodzić. Dzięki temu, będziecie z większym zrozumieniem odczytywać sygnały płynące z ciała. .

Ból wynikający z nowego schematu ruchowego – najczęściej dadzą o sobie znać mięśnie, które są przykurczone i osłabione. Każdy nowy schemat ruchu (np. dla osoby godzinami siedzącej za biurkiem, wygięcia do tyłu będą ogromnym wyzwaniem) będzie powodował dyskomfort. Nie obawiajcie się tego. Czasem tego rodzaju odczucia określam „przebudowaniem ciała na nowo”.

Ból pochodzący z tzw. Trigger Points – to punkty bolesne, które zbierają napięcia z okolicznych tkanek. Czasem nie w nich konkretnie zlokalizowana jest przyczyna bólu, a ich uciśnięcie, daje ostro popalić. Jeśli długo nie możecie się pozbyć takiego bólu, warto uda się do fizjoterapeuty lub na porządny masaż. .

Ból przedkontuzyjny – ostry, nagły, ostrzegawczy. Pojawia się wtedy, gdy zbyt ambicjonalnie chcecie wejść do asany lub dostaniecie zbyt silną korektę w czasie praktyki (niestety ciągle się to zdarza….)
.
Oprócz tego, chciała bym Was uczulić na sygnały alarmujące, które najczęściej świadczą o kontuzji! W takich przypadkach ból:

-> jest rozdzierający,

-> konkretnie zlokalizowany,

-> jest stały,

-> pogarsza się podczas praktyki jogi .


W takich sytuacjach warto jest zrobić parę dni przerwy od praktyki i umówić się na wizytę do fizjoterapeuty lub osteopaty. .
Dlatego moi drodzy, bądźcie uważni na sygnały płynące z ciała. Praktykujecie z łagodnością, bez stawiania sobie celów za wszelką cenę

🙏